Dlaczego? Otóż Alice Spring, stosunkowo niewielki miasto o populacji 26 534 mieszkańców, wprowadziło pełen, trzy dniowy lockdown ponieważ jeden osobnik płci męskiej został zdiagnozowany jako zarażony koronawirusem. Nawet, nie chory ale "zetknięty".
Zagraniczne angielsko-języczne media zachłystują się teraz z uciechy iż miasteczko położone w środku Australii, 800 mil do najbliższego większego ośrodka miejskiego zabrania mieszkańcom, wychodzenia z domów, zamyka i tak już "cienko przędące" biznesy, i paraliżuje komunikacje tranzytową ponieważ jeden osobnik wykazał zetknięcie z wirusem.
Jakiej normalności możemy oczekiwać w najbliższej przyszłości przy takim stanie "umysłowej paniki" oraz sygnalizowania na każdym kroku "wrażliwej i odpowiedzialnej postawy obywatelskiej"?