Mieszkańcy kwarantannych budynków w Nowej Południowej Walii są ograniczeni do sześciu drinków dziennie i twierdzą, że ich dostawy zakupów są otwierane i przeszukiwane przez władze.
Stanowy departament zdrowia wprowadził limit picia alkoholu w „kontrolowanych budynkach” i twierdzi, że środek ten „zapewni bezpieczeństwo pracownikom służby zdrowia i mieszkańcom”.
W Common Ground w Camperdown, budynku komisji mieszkaniowej na zachodnim krańcu Sydney, jest ostatnim budynkiem, który został całkowicie zamknięty po tym, jak zgłoszono kilka przypadków w kompleksie - a miejscowi lokatorzy narzekają na nadzwyczajne ograniczenia wolności osobistej.
Poseł partii Jednego Narodu, Mark Latham, był oburzony limitem alkoholu i ingerencją służb zdrowia w prawa ludzi.
„Czy jest jakaś granica dla faszystowskich tendencji tego liberalnego rządu NSW? Czy to naprawdę miał w planach Menzies? Mark Latham napisał na Twitterze.
Prawie dwa tygodnie temu budynek został całkowicie zamknięty i uytzymywany ekstremalnej izolacji , po tym jak na potwierdzono w nim cztery przypadki wirusa.
Mieszkańcy otrzymywali żywność od organizacji charytatywnych, ale otrzymywali tylko konserwy bez większych wartości odżywczych.
Ludzie uważają restrykcje alkoholowe jako szczególnie kontrowersyjny punkt , a mieszkańcom wolno mieć tylko sześć piw lub jedną butelkę wina albo jedną 375 ml butelkę wódki dziennie.
Te ograniczenia są takie same jak te, które zostały wprowadzone w kwarantannie hotelowej po przybyciu zza oceanu.
Poinformowal jeden z mieskańców bloku:
"Policja systematycznie przeszukuje nasze paczki, pocztę i nasze rzeczy, i często brakuje nam rzeczy, które mieliśmy dostać.”
Urzędnicy służby zdrowia twierdzą, że środki te są zamierzone są dla dobra mieszkańców i ich sąsiadów.