Sankcje po raz pierwszy nałożone przez UE wobec Białorusi, są bardziej straszakiem psychologicznym niż faktycznym zagrożeniem dla reżymu Łukaszenki. 24 czerwca UE zatwierdziła sektorowe sankcje gospodarcze wobec władz Białorusi. Sankcje te weszły w życie 25.06.2021 roku.

madeinbelarusRestrykcjom podlegają rafinacja ropy naftowej, eksport nawozów potasowych, bankowość, biznes tytoniowy i technologie wykorzystywane do inwigilacji obywateli. Decyzja ta została spowodowana poważnymi naruszeniami praw człowieka i przymusowym lądowaniem samolotu Ryanair w Mińsku 23 maja 2021 roku.

Rosyjski “Kommiersant” zauważa, że w przypadku produktów naftowych zakaz dotknął jedynie dostaw bitumów, gazów naftowych i parafiny, natomiast kluczowe produkty – benzyna i olej napędowy – nie zostały objęte sankcjami.

Podobnie wygląda sytuacja z eksportem nawozów potasowych. Sankcje nałożone na tę gałąź miały spowodować wielki wstrząs dla białoruskie gospodarki. Ale okazuje się, że zakazany jest eksport nawozów potasowych zawierających mniej niż 40% potażu lub więcej niż 62%.

Tymczasem główny towar eksportowy – potas o zawartości 40-60% K2O – nie został objęty sankcjami, co oznacza, że ograniczenia są minimalne. Ale w sankcjach jest też taka klauzula – “wszystkie inne” nawozy z potasem. Nie jest do końca jasne, co to oznacza.

Jeśli chodzi o unijne instrumenty finansowe, to obecnie tylko Belarusbank, Belagroprombank i Belinvestbank nie mogą z nich korzystać.
Co dotyczy wyrobów tytoniowych, nie można importować na Białoruś z UE filtrów, bibuły tytoniowej, środków aromatyzujących i maszyn do produkcji papierosów.

Najpoważniejszym zagrożeniem dla Białorusi leży w zakresie logistyki eksportu, gdyż jedyną opcją stać się mogą bałtyckie porty Rosji. O możliwości przekierowania białoruskich wolumenów z Litwy do Rosji mówi się już od dawna, ale do tej pory takie negocjacje były raczej dźwignią nacisku na Kłajpedę w celu obniżenia kosztów przeładunku.