Agenci rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) działają na Ukrainie pod przykrywką ludzi, którzy musieli uciekać z Białorusi w obawie przed prześladowaniami ze strony białoruskiego reżimu, powiedział ukraińskiemu radiu Christo Grozev, bułgarski dziennikarz inwestygacyjny dla mediów Bellingcat.

grozev16 września funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zatrzymali w Kijowie 12 białoruskich migrantów, w tym Alenę Charkiewicz, wolontariuszkę Domu Białoruskiego na Ukrainie i byłego policjanta Jahora Jemyalianaua. Wszyscy zostali zwolnieni tego samego dnia; Rzecznik SBU Artiom Dekhterenko poinformował, że Białorusini zostali zatrzymani w ramach operacji Migrant.

Grozev ujawnił w wywiadzie:

„Oczywiście, jest ich [agentów FSB] ogromna liczba. Część z nich została już aresztowana. Część z nich została zwerbowana przez FSB w waszych [ukraińskich] służbach specjalnych na początku wojny. To pierwszy etap. Drugi etap to osoby, które FSB wprowadza np. do grup migrantów i uchodźców z Białorusi. Ci ostatni uważają Ukrainę za jedno z miejsc, w których mogą obecnie swobodnie pracować. A wśród nich są teraz tacy „pomocnicy”, którzy w praktyce są agentami FSB.”

2 sierpnia Vital Shyshou, białoruski działacz, który wyjechał z Białorusi na Ukrainę, izniknął jednego dnia podczas podczas joggingu. Dzień później został znaleziony martwy na obrzeżach stolicy Ukrainy. Vital, który był również kierownikiem Domu Białoruskiego na Ukrainie, został powieszony na drzewie w lesie w okolicach wsi Czajki pod Kijowem. Podczas swoich biegów Vital Shyshou był obserwowany przez nieznanych ludzi; jego znajomi powiedzieli Biełsatowi, że kilka podejrzanych osób wielokrotnie podchodziło do niego i jego dziewczyny i próbowało z nimi rozmawiać.

Według Grozewa Bellingcat współpracuje obecnie z grupą białoruskich dziennikarzy i aktywistów, dążąc do ustalenia prawdy o okolicznościach śmierci Shyshou.