Rosyjska, uchodząca za w miarę niezależną od władzy, Nowaja Gazieta podała, iż Mińsk dał syryjskim uchodźcom trzy dni na przedostanie się do Europy. W przeciwnym razie czeka ich lot do Damaszku.
Granica białorusko-polskaDziennik podaje na swojej stronie internetowej, że migranci syryjscy, którzy znajdują się na granicy białorusko-polskiej w pobliżu Grodna, skontaktowali się z redakcją.
Mężczyzna, który przedstawił się jako Abu Omar, poinformowałgazetę, że do obozu syryjskiego przybyły dwie osoby, jedna w wojskowym mundurze, druga w cywilu, którzy powiedzieli migrantom, że mają przedrzeć się na stronę polską w ciągu trzech dni. Mężczyzna w cywilu zapewnił Abu Omara i jego rodaków, że białoruska straż graniczna zapewni im swobodne dojście. W wypadku niepowodzenia obiecali zabrać uchodźców do Mińska i odesłać ich do Syrii.
Podobne wieści docierają również przez Polską Agencję Prasową.
Przybysze z Bliskiego Wschodu, którzy od lata byli bardzo widoczni w Mińsku na ulicach czy w centrach handlowych, nagle „zniknęli”. „Sytuacja się zmieniła” – mówi PAP Kurd Aga, który ciągle jest w białoruskiej stolicy, ale ma coraz mniej nadziei na przedostanie się do Polski i Niemiec.
Centrum handlowe Galereja, w którym jeszcze na początku listopada można było codziennie zobaczyć setki mężczyzn mówiących po kurdyjsku lub arabsku, wyludniło się. W strefie gastronomicznej zajęte były w piątek pojedyncze stoliki, a restauracja kuchni bliskowschodniej Ramiz świeciła pustkami.
„Turyści”, bo tak nazywały migrantów białoruskie władze, zniknęli również sprzed budynku Galerei. Nie ma już rzędów plecaków i śpiworów, które przez kilka miesięcy, począwszy od lata, były tam stałym widokiem.
Migranci, z którymi rozmawiała PAP, wyjaśniają, że „sytuacja się zmieniła”.
W Galerei jest niebezpiecznie. Milicja zatrzymuje ludzi i wywozi na lotnisko, na samoloty do Iraku, do Irbilu
— mówi Aga. Jest irackim Kurdem, na Białorusi jest już od ok. 40 dni.
W ten sposób wyjechali już wszyscy moi znajomi, kilkanaście osób
— dodaje. On sam ciągle nie zdecydował się na wyjazd, chociaż, jak przyznaje, praktycznie stracił nadzieję na przekroczenie „zielonej granicy” z Białorusi do Polski.
Również na granicy jest teraz inaczej. Białoruskie wojsko (pogranicznicy) nie pozwala na przekraczanie granicy. Wcześniej pomagało — opowiada.