Według Piotra Kołodzieja, lekarza jednego ze Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych w Radomiu, to nie kościoły, supermarkety czy galerie handlowe ale właśnie SORy sa takimi miejscami.
Dzieje się tak dlatego (między innymi), iz z cała uwagą mediów oraz środkami zwróconymi na centra walczące z pandemia, ignorowane są pogotowia ratunkowe, gdzie ze względu na brak rąk do pracy, nie panują żadne normy bezpieczeństwa.
Doktor Piotr Kołodziej na konferencji prasowej wypowiedział następująco:
Prawda o SOR-ze internistycznym (…) jest taka, że pacjentów mamy co najmniej dwukrotnie więcej niż z opowieści oraz z książki, do której czasami zerknąłem przed pandemią, czyli przed marcem – mówił medyk. Jak podkreślał, lekarze nie odbierają telefonów od rodzin pacjentów, ponieważ nie mają na to czasu. Brakuje rąk do pracy.
Nie mamy czasu zająć się pacjentami, nie mamy czasu przejrzeć ich wyników, nie mamy czasu zlecić następnych leków. Przegapiamy godzinę, po 8 godzinach, kolejną dawkę antybiotyku dostaje pacjent w 10. godzinie, bo fizycznie nie jesteśmy w stanie, dlatego że jest nas za mało i że jest za dużo pacjentów na SOR-ze.