Codzienność przy wschodniej granicy z Białorusią
- Details
- News Editor
- Polska
Od kilku dni stan wyjątkowy przy wschodniej granicy. Do Polski próbują dostać się nielegalni imigranci, przywiezieni przez białoruskie służby – wśród nich młodzi mężczyźni.
Reporterzy programu odwiedzili mieszkańców przygranicznych miejscowości. Niektórzy z nich przyznają, że obawiają się przybyszów. Pracownica pensjonatu w Sokółce opowiedziała, że mężczyźni, którzy do niej przyszli mieli brytyjskie i niemieckie paszporty. – Ale nie potrafili ani po angielsku, ani po niemiecku. Kto im je dał? – zastanawia się. Imigranci mają też proponować, żeby ich zawieźć w głąb Polski, za kurs do Warszawy oferują nawet po 200-300 euro.
W tym samym czasie Premierzy Czech i Słowacji Andrej Babisz i Eduard Heger oraz kanclerz Austrii Sebastian Kurz, którzy spotkali się we wtorek w Lednicy na południowych Morawach, poinformowali na wspólnej konferencji prasowej, że sprzeciwiają się nielegalnej migracji i nie chcą powtórki z 2015 roku.
Szefowie rządów Formatu Sławkowskiego stwierdzili, że Afgańczykom, w których kraju do władzy znów doszli talibowie, należy pomagać w ich własnym kraju lub w krajach sąsiednich. Babisz uznał, że „w Europie już nie ma dla nich miejsca”. Kanclerz Kurz zadeklarował, że jego rząd przeznaczy 18 mln euro na pomoc dla Afgańczyków.
Comments powered by CComment