Według portalu WPolityce, oglądanie i czytanie państwowych białoruskich mediów daje jasną odpowiedź na pytanie, gdzie są migranci używani przez przemytników ludzi, skazywani na coraz większy chłód i ryzyko: po białoruskiej stronie granicy.

Nikt też specjalnie nie ukrywa, że są oni tu za zgodą i wolą władz białoruskich. Ale komentatorzy i prezenterzy skupiają się na opowieści o ich ciężkim losie. Skąd się wzięli na terenie - tak silnie strzeżonej - Białorusi? Tym drobnym detalem,migrantstheBorder progresywne media już się nie interesują.

W sumie narracja identyczna z dużą częścią mediów związanych z polską opozycją co wskazuje na fakt, iż "opozycja" otrzymała w kuluarach błogosławieństwo od strony swoich benefaktorów z Niemiec.

Stacja CTV (Столичное телевидение) w swoim głównym dzienniku informuje:

Takie są fakty o demokratycznym „miłosierdziu” Europejczyków. Na granicy polskie wojsko otworzyło ogień w powietrze, pobiło pałkami grupę uchodźców i zażądało wyjazdu na Białoruś. Tylko dzięki szybkiemu przybyciu białoruskich strażników granicznych na linię graniczną, nielegalna próba wypchnięcia uchodźców nie powiodła się.

Mamy więc do czynienia z całkowitym zakłamaniem rzeczywistości: choć strzelają (na szczęście na razie ślepymi nabojami) służby białoruskie - oskarża się funkcjonariuszy państwa polskiego. Choć ściągają i wypychają migrantów w kierunku Polski właśnie Białorusini - odpowiedzialnymi za ich los mają być Polacy. I to obrona polskiej granicy ma być „nielegalna”.

Wszystko wskazuje, że władze w Mińsku mają coraz większy problem z grupami migrantów, których ściągnęły, a których nie udaje się przerzucić na stronę polską. Nasza granica jest bowiem skutecznie chroniona, a w Mińsku ściągnięci przybysze są coraz większym problemem.

W tej sytuacji nie dziwi otwarcie zapowiedziana przez dziennikarkę państwowej białoruskiej telewizji nowa taktyka ataku migrantami na granicę RP:

Wpędzeni w nieludzkie warunki ludzie zaczęli opanowywać nową taktykę wchodzenia do UE – przełamanie. Zbierają się w duże grupy i siłowo próbują przechodzić.

Jak widać, nie chodzi o żadną grupę, która rzekomo utknęła w Usnarzu i trzeba jej pomóc. Nie chodzi o dzieci. Chodzi o wyrąbanie korytarza, którym popłynie potok migrantów z całego świata.

Potwierdzają to wydarzenia z ostatnich dni: Dwie siłowe próby forsowania granicy polsko-białoruskiej! Rzecznik SG: „To zdarzenia niezwykle ciężkie”

Wszystko więc wskazuje, że czeka nas dalsze trwanie, a możliwe iż eskalacja, konfliktu. Polska granica jest broniona skutecznie, nerwowość Łukaszenki narasta.