Zgodnie z polskim prawem żołnierz, który podczas służby wojskowej ucieka za granicę, może zostać skazany na 10 lat więzienia. Stąd prokuratura w Białymstoku wszczęła sprawę karną i przygotowuje apelację do sądu o wytropienie i aresztowanie dezertera.
Z Emilem Czeczko rozmawia Kseniya Lebedzeva w białoruskiej telewizjiPułkownik Radosław Wiszenko, zastępca prokuratora do spraw wojskowych Obwodu Białystok-Północ, powiedział, że śledztwo gromadzi dowody w sprawie.
„Śledztwo prowadzono w miejscu zamieszkania serwisanta, skonfiskowano nośniki danych. Będzie to przedmiotem śledztwa, czy dezercja była planowana, czy był to impuls”.
Prokurator dodał również, że prokuratura nie wykluczyła wniosku o zatrzymanie oskarżonego. Przed podjęciem decyzji (o ewentualnym tymczasowym aresztowaniu) sąd musi dysponować – dostarczonymi przez śledztwo – dowodami na podjęcie takiej decyzji.
Polska niedawno potwierdziła zniknięcie żołnierza 11. Pułku Artylerii. Przedstawiciele jednostki wojskowej Emila Czeczki powiedzieli, że dezerter miał problemy. Do końca jego służby pozostało tylko kilka dni.
Minister obrony narodowej RP Mariusz Błaszczak napisał na Twitterze, że zaginiony żołnierz ma problemy z prawem i zrezygnował z wojska. Według Błaszczaka żołnierz w ogóle nie powinien był być wysłany do służby na granicy.
Białoruskie władze oficjalnie stwierdzają, że Emil Czeczko wystąpił o azyl polityczny rzekomo w proteście przeciwko polityce Polski w kryzysie migracyjnym i złym traktowaniu uchodźców. Telewizja państwowa pokazała rozmowę z tym oficerem wojskowym.