Dawid Piekarz, Wiceprezes Instytut Metalurgii Żelaza im. Stanisława Staszica, zarysowuje te problemy na łamach portalu Energetyka 24.

oilwells

Zdaniem Dawida Piekarza, jesteśmy jako kraj dobrze przygotowani na sytuację kryzysu energetycznego lub surowcowego, niemniej globalny chaos i tak może zdemolować gospodarkę.

Według ukraińskiej Państwowej Agencji Statystyki wymiana handlowa między Polską a Ukrainą wyniosła w 2020 roku 7,36 mld dolarów. Wynik ten plasuje Polskę na trzeciej pozycji największych partnerów handlowych Ukrainy, zaraz za Niemcami i Chinami. Co ważne, jesteśmy w głównej mierze eksporterem, więc nawet zaostrzenie konfliktu nie powinno tego trendu dramatycznie wyhamować.

Z kolei z Rosji dwa razy więcej importujemy niż eksportujemy, a obroty tylko nieznacznie przewyższają te z Ukrainą. Polski eksport na rosyjski rynek wyniósł 8,1 mld zł w pierwszym kwartale 2021 r. i to pierwszy raz, kiedy można powiedzieć, że wróciliśmy do poziomów sprzed nałożonego na polskie produkty żywnościowe embargo z 2014 roku. Importujemy zaś głownie wyroby metalowe i surowce (w tym energetyczne – zwłaszcza ropę i gaz).

W obszarze surowców energetycznych na przestrzeni ostatnich kilku Polska lat całkiem sprawnie uniezależniliśmy się od dostaw ze Wschodu. Problem jednak w tym, że w tym samym czasie UE, a zwłaszcza Niemcy, ochoczo się od tych dostaw uzależniała – to jest ten rykoszet, którym możemy zostać ugodzeni.

Ewentualny konflikt zbrojny, spowodowałby wstrzymanie dostaw surowców energetycznych z Rosji do Europy, a tym, samym nastąpiłby gwałtowny wzrost cen, który bez względu na niezależność polskiej energetyki, spowodowałby światowy wzrost cen praktycznie na wszystkie surowce i produkcję.

Nie należy również zapominać, iż główny nasz partner i odbiorca produkcji – Niemcy – jest najbardziej (głównie przez własną politykę) narażony na zahamowanie produkcji, a to odbije się na zapotrzebowaniu na produkty polskiego przemysłu. A zatem będąc w lepszej sytuacji energetycznej i ekonomicznej, niż ci z naszych sąsiadów, którzy naiwnie uwierzyli, że ryzyka w stosunkach z Rosją nie ma, Polska cały czas byłaby zbrojnym konfliktem z Rosja boleśnie uderzona.