Lewicowy milenial, który zyskał na znaczeniu podczas antyrządowych protestów, został wybrany na prezydenta Chile w ostatnią niedzielę po burzliwej kampanii przeciwko wolnorynkowemu kandydatowi.

Boric Prezydent Chile Gabriel Boric z koalicji „Zatwierdzam godność” świętuje zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich w SantiagoMając 56% głosów, Gabriel Boric z łatwością pokonał przez ponad 10 punktów procentowych deputowanego José Antonio Kasta, który bezskutecznie próbował przestraszyć wyborców, że jego niedoświadczony przeciwnik stanie się marionetką jego sojuszników w Partii Komunistycznej Chile i podważy osławiony rekord kraju. Najbardziej stabilnej i zaawansowanej gospodarki Ameryki Łacińskiej.

Po raz pierwszy od powrotu demokracji trzy dekady temu kandydat, który prowadził w pierwszej turze, został pokonany w drugiej turze. Kast, który ma za sobą obronę dawnej dyktatury wojskowej w Chile, Augusto Pinocheta, w pierwszej rundzie zdobył dwa punkty przewagi nad Boricem a pomimo tego został pokonany.

Pośród tłumu zwolenników Boric przeskoczył na metalową barykadę, aby dotrzeć do etapu, na którym zainicjował w rdzennym języku Mapuche porywającą mowę zwycięstwa do tysięcy, głównie młodych kibiców.

Brodaty prezydent-elekt w okularach podkreślił postępowe stanowiska, które zapoczątkowały jego nieprawdopodobną kampanię, w tym obietnicę walki ze zmianami klimatu poprzez zablokowanie proponowanego projektu wydobywczego w największym na świecie kraju produkującym miedź.

Wygląda, na to że Chile szybko staną na krańcu bankructwa. No cóż, nie mamy wpływu na wybory w Chile.