Najsłynniejszy chiński uciekinier do Ameryki ostrzegł amerykańskie agencje wywiadowcze, że koronawirus rozprzestrzenia się w Wuhan w listopadzie 2019 r. — sześć tygodni zanim, jak Chiny przyznały, że doszło tam do wybuchu epidemii.

weiWei Jingsheng, ojciec chińskiego ruchu demokratycznego, ujawnia w nowej książce "What Really Happened in Wuhan", że po raz pierwszy usłyszał o nowym, tajemniczym wirusie podczas Światowych Igrzysk Wojskowych w Wuhan w październiku 2019 roku.

Wysoce zaniepokojony były członek Chińskiej Partii Komunistycznej, którego ucieczka w 1997 r. dotarła do wiadomości publicznej na Zachodzie, zaalarmował agencje wywiadowcze, amerykańskiego polityka powiązanego z prezydentem i chińskiego działacza na rzecz praw człowieka Dimon Liu.

Zapytany, czy miał poczucie, że agencje wywiadowcze poważnie traktują jego dane wywiadowcze na temat nowego wirusa w Wuhan, 70-letni Wei powiedział:

„Czułem, że nie są tak bardzo zaniepokojeni jak ja, więc starałem się, jak mogłem, aby dostarczyć bardziej szczegółowe informacje. Mogą nie wierzyć, że gdziekolwiek na świecie itnieć może rząd kraju, który zrobiłby coś takiego (ukrył wirusa). Więc powtarzałem swoje informacje, próbując ich przekonać”.

Wei powiedział, że był bardzo zaniepokojony, ponieważ… niezależnie od tego, w jaki sposób reżim komunistyczny wypuścił tego wirusa, czuł on że: "Zachód nie jest przygotowany”.

Dopiero 31 grudnia Chiny mimowolnie zaalarmowały Światową Organizację Zdrowia o wybuchu epidemii w Wuhan. Pekin zaprzeczał, że Covid-19 był zaraźliwy do 20 stycznia 2020 roku i dopierro wtedy przyznał, że istnieją dowody na przenoszenie się wirusa z człowieka na człowieka.

W dokumencie Sky News, opartym na książce, który zostanie wyemitowany w poniedziałek wieczorem, Wei powiedział, że dowiedział się o wirusie od kontaktów wysokiego szczebla w Pekinie.