Facebook przyznał się do umożliwienia użytkownikom „udostępniania informacji o tym, jak nielegalnie wjechać do kraju lub żądać informacji o tym, jak być przemyconym” w liście do prokuratora generalnego w Arizonie.
Stało się to po tym, kiedy prokurator generalny Mark Brnovich napisał do dyrektora generalnego Marka Zuckerberga, prosząc o informacje o doniesieniach, że przemytnicy ludzi i kartele narkotykowe korzystają z platformy „do reklamowania swoich usług”, aby pomóc migrantom „w niebezpiecznej podróży i bezprawnym wjeździe do Stanów Zjednoczonych."
Niedługo potem Brnovich ogłosił swój plan w sprawie dochodzenia Departamentu Sprawiedliwości odnośnie tych mediów społecznościowych.
W liście do prokuratora generalnego Garlanda, Bronvich oświadczył, że jego biuro było „zaskoczone” odpowiedzią Facebooka.
„Polityka Facebooka polegająca na zezwalaniu postom promującym przemyt ludzi i nielegalny wjazd do Stanów Zjednoczonych regularnie dociera do miliardów użytkowników poważnie podważa praworządność” – napisał Brnovich. „Facebook staje sie w tym wypadku pośrednikiem, a tym samym zaostrza katastrofę, która ma miejsce na południowej granicy Arizony”.
W odpowiedzi Facebooka dla Bronvich, William Castleberry, wiceprezes ds. polityki publicznej, powiedział, że Facebook„pilnie” pracuje nad usunięciem z platformy treści dotyczących handlu narkotykami lub przemytu ludzi – ale nie ma zakazu dzielenia się informacjami o tym, jak wjechać do kraju nielegalnie.
Po rozmowie z „ekspertami ds. praw człowieka” Castleberry napisał, że Facebook zawsze potępia przemyt ludzi, ale nie ingeruje w prawo ludzi do ubiegania się o azyl zgodnie z prawem międzynarodowym.
PobadtoWedług Fecebooka: „Pozwolenie ludziom na wyszukiwanie i udostępnianie informacji związanych z przemytem może również pomóc zminimalizować prawdopodobieństwo wykorzystania ich przez handlarzy ludźmi”.