We wtorek widoczna była zdecydowana esklacja prowokacji ze strony białoruskiej. Tak zwani "migranci", miotali w w policję, wojsko i straż graniczną kamieniami, kłodami a nawet granatami hukowymi.

Kamienie-rzucane-w-wojko-i-policj

Agresywne ataki inspirowane przez stronę białoruską są cały czas odpierane. Ze strony białoruskiej rzucane są obok kamieni, butelek i kłód również granaty hukowe, a całość agresywnych zachowań służby białoruskie koordynują i obserwują przez drony.

Rzecznik rządu Stanisław Żaryn wskazał też, że z zakładów budowlanych po stronie białoruskiej jeżdżą ciężarówki wypełnione żwirem i kamieniami. Potem te materiały są wykorzystywane do obrzucania polskich funkcjonariuszy.

"Dla nas to jest sygnał, że strona białoruska zaczęła wyposażać imigrantów w te niebezpieczne przedmioty."

Policjant trafiony przedmiotem rzuconym przez którąś z osób agresywnie zachowujących się wobec polskich służb na przejściu w Kuźnicy trafił do szpitala w Sokółce - podał rzecznik KGP Mariusz Ciarka. Według wstępnych informacji, ma pękniętą kość czaszki.

Kolejnym poszkodowanym w wyniku wtorkowego ataku migrantów jest żołnierz pełniący służbę na granicy polsko-białoruskiej. Został uderzony kamieniem w twarz.

Straż Graniczna przekazała natomiast, że funkcjonariuszka z placówki w Kuźnicy została poszkodowana podczas dzisiejszego ataku migrantów na polską granicę. Uderzył ją jeden z kamieni. Funkcjonariuszka została przewieziona na szpitalny oddział ratunkowy.