Angela Merkel obraża Polskę, Litwę i Łotwę rozmawiając z Putinem i Łukaszenką bez ich udziału
- Details
- News Editor
- Polska
W poniedziałek wieczorem kanclerz z pominięciem m.in. Polski i Litwy odbyła telefoniczne rozmowy nie tylko z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ale także z dyktatorem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką.
Były minister spraw zagranicznych Witold WaszczykowskiByły minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wypowiada się:
Nie tylko nie konsultują, ale nawet nie byliśmy o tym poinformowani. Ale to może jest mniej ważne oczywiście z punktu widzenia Europy. Najważniejsze jest to, że cała Europa od lipca ubiegłego roku nie chciała legitymizować rządów Łukaszenki.
Uznano powszechnie, że wybory prezydenckie zostały sfałszowane. Nie akceptowano jego zachowania, jego terroru itd., więc solidarnie traktowaliśmy Łukaszenkę jako persona non grata w Europie. Również od czasu, kiedy on sprowokował ten kryzys migracyjny, a szczególnie kiedy wmieszali się w to wszystko Rosjanie, Putin i Ławrow, mieliśmy świadomość, o co gra Łukaszenka, że on poprzez ten wygenerowany kryzys chce wymusić na Europie kontakty ze sobą i w ten sposób de facto wymusić europejskie uznanie jego reżimu.
Ku wielkiemu zaskoczeniu pani kanclerz to zrobiła. Nie przypuszczam, że zrobiła to z naiwności. Zrobiła to z premedytacją, z czysto egoistycznego interesu niemieckiego. Proszę zauważyć, że kiedy w ostatnich dwóch, trzech dniach zaczęliśmy domagać się coraz bardziej stanowczych sankcji nakładanych na Łukaszenkę, zablokowania jego eksportu nawozów potasowych, a nawet zaczęto rozważać wstrzymanie tranzytu przez Białoruś do Rosji, to nastąpiła reakcja niemiecka. Okazało się, że linia Berlin-Moskwa, tranzyt i handel niemiecko-rosyjski jest najważniejszy w Europie i można pogwałcić wszelkie zasady, solidarność europejską tylko po to, żeby utrzymać realizację interesów niemieckich.
To, co się dzieje, to jest, jak powiedziałem, cios w nas. To jest cios w politykę solidarności europejskiej. To jest cios w struktury europejskie, ponieważ kolejny raz Merkel i Macron przyznali, że to nie von der Leyen, to nie Borrell czy Michel będą prowadzić politykę europejską, to oni będą sobie zawłaszczać prawo do rozwiązywania konfliktów europejskich.
Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy teraz stworzyli europejską armię. Czyich interesów europejska armia by broniła? Kto by nią dowodził?
Całość wywiadu w "WPolityce".
Comments powered by CComment